RSS
niedziela, 24 lutego 2008
POeTyckO

Milość i samotność

wzięly się pod ręce jak siostry

idą noga w nogę

nie rozdzielaj ich

nie szarp. Łapy przy sobie

milość bez samotności

byłaby nieprawdą

samotność bez miłości rozpaczą

 

stała Matka pod krzyżem

jak pod srebrnym obrazem

nie minęly trafily

do niej też przyszły razem

 

chodzi księżyc jak morał

albo osiol po niebie

jesli byly gdzie indziej

to i przyjdą do ciebie

 

 

NIE ROZDZIELAJ!!! 

20:07, pannanickta
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 lutego 2008
Sceptycznie
Ostatnio wielką furorę robi strona www.naszaklasa.pl. na poczatku jakos nie zwracalam na nią zbytniej uwagi, ale po namowach mojej koleżanki zgodzilam sie wziąśc udziła  w tym przedsięwzięciu. W sumie to tylko zabawa. No i na zabawie się tylko kończy. Podchodze do teog troche sceptycznie. Widze po niektórych ludziach z mojego otoczenia, ze nie chodzi im o wyszukiwanie osób ze swojej klasy, roku itp ale głownie o to aby miec jak najwiecej osób. Do tego stopnia, że wysyłają zaproszenia nieznnanym sobie osobom ze swojej miejscowości lub osobom , z ktorymi miały kontakt raz/dwa razy w życiu. Troche to dziecinne , ale cóż ich sprawa. Widze po moich straszych braciach, że dla nich ma to inny wymiar. dla mnie- hm minęlo 3 lata od kiedy ukończyłam liceum i znma sie , widze sie z tymi  ludzmi w drodze na uczelnie. Po prostu mamy ze soba bliższy lub mniej bliższy kontakt. Moi bracia którzy ukonczyli liceum pare lat temu inaczej to odczuwają. Niedawno pokazałam strone mojej mamie. bylam zaskocozna jej reakcją. Ucieszylą sie na widok znajomych- nieznajomych kolegów tudziez kolezanek z bylej klasy, ze studiów. Byla na serio wzruszona. U mnie czegoś takiego nie ma.To chyba ta różnica wieku. Stwierdzilam jednka, ze za kilka lat milo bedzie otworzyc tą stronke i zobaczyc jak ludzie sie zmieniali w poszczegolnych latach, ilu zlaozylo rodziny, ilu ma prace... i epwnei dowiem sie kogo juz zabraknie. W tym momencie nie ma to dla mnei zadnego emocjonalnego wymiaru. Za kilka lat na pewno. Narazie ejstem sceptyczką. Jak zawsze z reszta.
22:11, pannanickta
Link Komentarze (4) »
czwartek, 14 lutego 2008
Nieprzysiadalnie

Wreszcie nadszedł upragniony dzień przeze mnie. Nie mogłam się doczekać kiedy w koncu bedzie koniec. Tak bardzo się bałam, ze niepodołam...,że nie starczy mi sil aby to wszytsko zakonćzyć. A jednak jestem silna. Coraz silniejsza. Raz na zawsze skonczylam z nią. Wymazuje ja z mojej pamieci. Na zawsze.... To koniec z scs. Kto to scs? Hm nie kto to , ale co to:P:P ...

Język staro-cerkiewno-slowiański - ( w polskich publikacjach pojawia sie takze zapis język scs)- najstarszy literacki język słowiański formujacy się od polowy IX wieku i oparty głownie na słowiańskich gwarach Solunia (dzisiejsze Saloniki). Najbliżej spokrewniony jest ze wspołczesnym jezykiem bułgarskim i macedońskim, jakkolwiek literackie postaci tych języków oparte sa na na innych dialektach , a nie na dialekcie solńskim, który poza scs nie stał się podstawą żadnego literackiego jezyka.

...Eghm dziwna ta definicja, ale juz wiecie co to scs, no i moja "zagadka" rozwiązana. Wprawdzie ta cała definicja powyzej to wielki pic i w sumie nic nie znaczy ale dla niewtajemniczonych moze być. Heheh nie to żebym od razu byla specjalistką od scsu, ale juz ponad tydzień nad tym siedziałam. Tragedia. Codziennie zarwana nocka, hektolitry kawy i ....nauka przedmiotu który nigdy, nigdzie do niczego nie bedzie mi potrzebny. Ale luzik.4 razy z prawie wykonane-(4razy Z- zakuć, zdać, zapić, zapomnieć:D). Zakute bylo, zdane nadzwyczajnie:D (aż mnie dziw bierze ), zapite eghm własnei pite, a zapomniane? jutro nie bede pamietac na bank nic:P:P

Własnie pije sobie lampke wybornego hiszpańskiego winka, w tle niemalze cyrkumfleksowa (czyt. falujaca) muzyka...Tylko ten ból glowy. echhh... dziś nikt i nic nie pogorszy mi humoru. Dziś jest pięknie, ale humor jednak nieprzysiadalny. 

19:37, pannanickta
Link Komentarze (2) »
wtorek, 12 lutego 2008
Przygoda z scs

Przygoda trwa już ponad tydzień. Dzień w dzień mam ją na końcu języka. Moje myśli są wypełnione tylko jednym- Nią. Budze się i widze ją, zasypiam- ona razem ze mną. Istnieje w moich snach- przeraża, pociesza, zabawia, irytuje. Nie pozwala wciąż i wciąż o sobie zapomnieć, ani przez chwilę. Tkwie w niej po uszy. Jest ze mną każdego dnia. Jest bezwarunkowa, nie pozwala choć na chwilkę o sobie zapomnieć. Boję sie jej ale nie moge się od niej uwolnić...

SCS

...ps: zaciekawieni? rozwiązanie w czwartek;) 

20:21, pannanickta
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 lutego 2008
Nieco smutniasto

Zabiegany czas. Wszystko kreci sie wokół jednego. Brak czasu na nic. Tylko ta jedna myśl pozostaje wciąż w mej głowie- samotność. Budze sie i jestem sama. Kłade się spać- sama. Wychodzę po bułki do sklepu- sama. ciesze się -sama. Kiedy to ostatnie słowo na zawsze zniknie stąd? może nigdy? Dziś zastanowiłam się nad swoim życiem. Gdyby można było zmienić czas... Tak wiele bym zmienila. Przede wszytskim siebie. Te wszystkei wydarzenia, dzieki którym coś a może kogoś straciłam. Ale moze własnie tak musi być? Moż eto nie ten czas? Mówie sobie to od kilku lat. Moze nienadaje sie do zycia z kimś. Nie wiem. Moze zbyt wiele żądam? Chce tylko jednego- być kochaną. Ech... doszłam dzis do wniosku że to nie am sensu. To wszystko. Dla każdego jestem tlyko po to aby wyzalić sie, rozwiązac problem, czasmai pobawić. Nikt nie rozumei że pragne czegoś innego. Obiecałam sobie dziś że więcej sie nie zakocham. Nigdy wiecej! Zbyt wiele było ran. Zbyt wiele razy z tej drugiej strony była to tlyko i wyłacznie zabawa. jestem silna. Wierze w to. Potrafie być sama. Zaczynam nowy etap w moim życiu. chce być szczesliwa. Moze samej bedzie łatwiej:) ( w te osttanie słwoa chyba sama nie wierze do konca...ale jestem silna)

 

18:17, pannanickta
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 stycznia 2008
...
Jakoś tak smutno, pusto. Dopadła mnie taka przełomowo wiosenno- zimowa chandra. nie mogę sobie dziś cały dzień znaleźć miejsca. Niby bylo ok ale jednak nie do końca. Poznałam kogoś. Nie robie sobie zadnych nadziei, ze to bedzie coś poważnego. Przyzwyczaiłam sie już do tego, ze kazdy facet na którego trafiam jest nieodpowiedni...że predzej czy później okaże się ze to kolejna pomyłka w moim życiu. Ile ich było? nie pamietam..Ile jesczze ich bedzie? nie mnie odpowiadac na to pytanie. Czasami chciałabym zajrzeć w głąb przyszłosci i zobaczyć czy cos bedzie za te 5 lat. Czy w ogóle coś będzie. Tak czasami sobie myśle, ze gdybym miala taka okazję zobaczenia w swoją przyszłość to tak na serio nie wiem czy bym tak do końca tego chciała. wiem wiem masło maslane: chce ale nie chce. ale ile osób tak ma, że czasmai czegoś bardzo chce i kieyd ma to w zasiegu ręki jednak waha sie, czeka, nie przyspiesza .. Ja nie wiem czy wtedy gdybym miała kilka sekund na taką decyzję czy zdecydowałabym sie zajrzec. z jednej strony tak- bo wiadomo co by mnie czekało. a z drugiej- co by sie stalo ze mną gdyby sie okazalo, ze bede sama? albo ze jestem nieszczesliwa? albo bym wiedziała z kim bede? albo gdyby sie okazalo ze po prostu za 5 lat mnie już nie bedzie...Czasami boje się przyszłosci. Przeraża mnie ona co gorsze. Patrze to z perspektywy osttanich kilku miesięcy. Kiedys jak bylam mała marzyłam aby być dorosłą, ubierać sie w ciuchy takie jak chce , być wolna etc. Jestem dorosła, ale czy wolna? Kiedy byłam mala pragnęlam przyszłosci a teraz boje jej sie. Moze boje sie perspetywy bycia samej ? nie wiem... Świat w zatrważajacym tempie sie zmienia. Czas biegnie tak szybko, ze czasami mnie to niepokoi. Boje sie przyszłosci, boje si co przyniesie kazdy dzien. Poznałam kogoś. Boje się zaangazowac w cokolwiek. niby jest fajnie jak to na poczatku ale ponoć "początek miłości to czas udawania..." coś w tym jest. Ale to nie milosć. Za wielkie słowo na okreslenie...tego. Jestem świadoma tego, że moze i traktuje go z góry, że jestem zimna i niedostepna, wkurzam sie gdy jest tak cholernie romantyczny.. Ale najzwyczajniej sie boje ze go strace. Nie ma go już od poniedzialku. Tęsknie. Troche chamsko ale zostawilam mu tylko taką wiadomość: zbyt bardzo sie przyzwyczailam do ciebie:(.... chyba cholernie zbyt bardzo...!!!
23:03, pannanickta
Link Komentarze (4) »
wtorek, 01 stycznia 2008
Wielki przewrót w moim życiu

Dawno mnie tu nie było. Brak czasu, brak chęci, brak... No wlasnie zawsze czegoś brak. No ale nie wazne. wiele sie wydarzylo w tym ostatnim miesiacu. W sumei nawet nie wiem od czego mam zacząć. Zdażyły się tak nieprawdopodobne, wrecz paradoksalne rzeczy, ze ciągle trudno mi w nie uwierzyć. Na pewno ważnym jest to, ze zajebiscie zakumplowałam , a moze nawet zaprzyjaźniłam sie z K. Super jest. Ciagle dzownimy gadamy ze sobą kiedy tlyko mamy czas. nie no ogólnie jest super:) Brakwoalao mi troche przyjaciół. K. jest spoko. Nie wiem czy to przyjaźń czy tylko koleżeństwo ale ufam jej. Pomogla mi bardzo w tak trudnej dla mnie sytuacji.

W poprzednich notkach (jesli czytaliscie uwaznie to bedziecie wiedziec o kim pisze) pisalam o Wojtku. chlopaku, na którego czekałam 3 lata.Czekałam. czas przeszły dokonany. Wrcił przed samymi świetami. Co dziwne spotkaliśmy się w kościele!!!! hehe.. Niczym Laura z sonetów Petrarki ehhe.Ucieszyłam sie bardzo na jego widok. Zobaczyłam go i normlanie chciało mi się płakac. Chciałam do niego podejść i powiedziec mu: Dobrze, ze jesteś. Byłam wtedy wlasnie z Kaśką i naszym wspołnym znajomym. Poszliśmy na browara i zaprosiłam Wojtka. Opowiadał mi o Irlandii, o naszym znajomym, pokazywal zdjecia.Było super. Rozmawialismy jak kiedyś. sprzed 3 lat. I nagle on wypala z czymś dziwnym tj z czyms do niego niepodobnym. Mówi mi o dyskotekach w Irlandii, o kobietach, o tym wszytskim... Bylo dziwnie.. Nie poznalam go z tej strony. Proponuje mi dyskoteke. Odmawiam. Ale ciagnie mnie do niego.cholernie ciagnie. Kaska niesttey musiala nas wtedy opuscic. Niestety. Zostaliśmy sami. Było super. Potem przedstawil mnie swoim kumplom, swietnie sie dogadywalismy. bylo dość pozno... Uparł sie nawet zeby mnie odprowadzic do domu. Ucieklismy przed jego kolegami. Powiedzila że chciał byc ztylko ze mna. mówił mi taki słowa po któryh czułam sie tak cholernie szczesliwa. calował moje usta, oczy, przytulał.... Tą noc byłam z nim. Żałuje. Żałuje że to tak szybko. Niewidzialam , ze to takie silne uczucie z mojej strony. ale czekalam 3 lata, odrzucałam kazdego faceta.Wszystko dla niego. Ale żaluje. Bo wszytsko sie spieprzyło. Jest mi troche żal, smutno, źle. Na dodatek boje sie strasznie konsekwencji tego wszytskiego:( choc mam nadzieje ze wszystko bedzie oki:(... wciąż w moim życiu pojawiaja sie nieodpowiedni faceci. Życze sobie aby ten rok byl lepszy. Chciałabym w koncu spotkac kogoś dla kogo bede całym swiatem...

21:28, pannanickta
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 grudnia 2007
...

 

"stąd tu

tu, nie tam

tam, gdzie jest

jest, gdzie był

był, gdzie będzie bo

wszedzie jest dobrze gdzie nas nie ma

nie ma nas tam

tam, nie tu!

tu, gdzie jesteśmy

jesteśmy, gdzieśmy byli

będziemy, gdzie byliśmy, kochanie- od Ciebie chciałam

zacząć nowymi slowami, ale nie umiem" 

Ps: Dziś troszkę poetycko to zapewne wplyw wkuwania na zblizajacy sie egzamin:P. a na powaznie to tyle sie wydarzyło w ostatnich dniahc w moim zyciu, ale to opisze jakznajdę wiecej czasu. Pozdros aj-bi zniecierpliwieńcu hehe:P:P

20:40, pannanickta
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 03 grudnia 2007
zbaw mnie

"Zabierz mnie na drugą stronę. Zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens. Gdzie wszystko ułożone..."

 

19:27, pannanickta
Link Komentarze (5) »
piątek, 30 listopada 2007
Takie tam
Wczoraj miałam jakiś taki pechowy dzień. W ogóle nic nie szło. Zakończyłam już dosć dawno praktyki wiec musiałam uporac sie z wszytskimi papierzyskami i takimi tam. Ok wszytsko napisałam. Konspekty, protokoły, dzienniczek. Rano wstalam happy ze wszytsko mam. Aha nie wszytsko miałam. Nagrałam szybko płytke z konspektami i myk do biblioteki zeby wydrukowac bo przeciez sklonczyl mi sie czarny tusz, a na kolorowo hm oj chyba by sie panu profesorowi nie spodobało. Idę z usmiechem na twarzy do biblioteki, była dokladnie 11.40. O 12.05 jestem ustawiona z nauczycielką  w szkole. ale to 10 miut drogi weic niespecjlanie sie spiesze- jak zwykle z resztą. Biblioteka czynna-sukces!- miła bibliotekarka- jesczze iwkszy sukces!- no czego chcieć wiecej??!!!Pytam się czy moge wydrukowac- Oczywiscie..-już jestem happy,  wmyslach podskakuje z radosci pod sam sufit... i nagle moje sczzescie przerywa jedno krótkie słówko- ALE!!!!...- ????-.... ale musi pani miec sój papier bo sie skonczyl. Hmm no ok mam 10 minut do domu no problemo. wracam sie do domu. Specjalnie biorę ze sobą większa ilosć papieru. Zadowolona wracam. Siadam przy kompie..wkładam plyte..czekam az sie otworzy, a tu komunikat ze nie d arady:(..Myslalam ze zwariuje. Siedze prze dkompem, mam otwarte usta...i z moich ust pada jedno, jakze znaczace słowo- "kurwa". bibliotekarka sie odwraca i macha paluszkiem jak pani z przedszkola. tak ta sytuacja jest jak z pzedszkola. Ok mam jeszcze tylko 13 minut. Take it easy, ok, wszytsko ebdzie dobrze- przenikaja mnie rozne mysli. Co robic? wracam do domu. zrzucam wszystko na poczte. Wszystkie konspekty. Wracam do bibblioteki. Po drodze spotykam znajoma nauczycielkę, która pociesza mnie- ooo dawno cie nie widziałam, Ty sie nic a nic nie zmienisz...- spadaj babo- mysle sobie. Ale nie kamienna twarz w moim wykonaiu, usmiech i krótkie- Och to chyba dobrze?:) ok, ide dalej...teraz ksiądz.. No nie!!!! jestem wsciekla a czas pomyka!!!! Opuszczam głowe, krótkie Szczesć Boze i spadam. Do bibiloteki to normalnie frune!!!! siadma po raz kolejny do kompa. Otwieram poczte i..... tadammm - nie ma nic!!!!!..kolejne słówko ocenzurowane pada z moich ust. Jestem cała spocona mam 5 minut do spotkania!!! Adrenalina rosnie. C robic?? Dzownie do nauczycielki... mówie jaka jest sytuacja tzn ubarwiam oczywiscie. Nie mam wyjscia niestety. Wracam do domu wsciekła. Pierwsze co robie to..hm rzucam buty..Traf chciał rozwaliłam. Nie no zaczynam klnąć jak jeszcze nigdy dotychczas. siada przed kompem. Sprawdzam pocztę iii....i mail doszedł:(( sprawdzma płyte wszytskie konspekty są. Jestem wkuriowna na maxa. ale tym razme reaguje smiechem!!!!! hehe...Następnego dnia zaraz rano idę do szkoły. I mi sie zrobiło jakos tak dziwnie, tzn smutno, żal, tęskno?? Dzieciaki otoczyły mnie. Zaczeły sie pytac czy ebde miec  znimi lekcje. Mowili mi ze chca ze mną. Bylo to mile  ami bylo zal ze juz nie mma z nimi lekcji...:) ale badz co badz czułam sie rweszcie zajebiscie. Doceniona, troszke szczesliwa, dowartościowana. Hihi...
20:11, pannanickta
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5